Powrót do zdrowia to proces
Jak zadbać o ciało, emocje i relacje w praktyce?
Ten wpis jest autorstwa Małgorzaty Pali – Trenerki i Coacha zdrowia rodziny. W swojej pracy łączy wiedzę z wieloletnim doświadczeniem oraz osobistą drogą do zdrowia. Wspiera rodziny w budowaniu trwałych zmian w stylu życia, pokazując, jak zadbać o zdrowie w sposób holistyczny – obejmujący ciało, emocje, psychikę i relacje. Jej podejście wyróżnia się uważnością, autentycznością i dużym naciskiem na indywidualne potrzeby, bez presji perfekcji i „jedynej słusznej drogi”.
Pomaga odzyskać sprawczość, lepiej zrozumieć siebie i wprowadzać zmiany krok po kroku – w zgodzie ze sobą i możliwościami danej rodziny. Serdecznie zapraszam na profil Małgorzaty gdzie znajdziecie ogromną ilość ciekawej i praktycznej wiedzy!
Zdrowie to dla mnie bardzo szerokie pojęcie i przede wszystkim stan – czyli to jak się czujemy dzisiaj. O naszym zdrowiu będzie świadczyć nasz poziom energii na co dzień, to czy relacje z drugim człowiekiem nas satysfakcjonują, czy jest w nas radość czy obojętność. Czy mamy spowolnione myślenie, zaburzone funkcje poznawcze, mgłę mózgową, słabą regulację emocji czy niską sprawczość w działaniu. Miarą zdrowego człowieka jest ruch do przodu. Jeśli jesteśmy w stanie się rozwijać, robić w życiu rzeczy, które są dla nas ważne, są naszymi marzeniami, pragnieniami, priorytetami, wartościami. Czy możemy przekraczać granice, które wcześniej były dla nas nieosiągalne, to jest naprawdę dobrze. I tak, możemy mieć przy tym dolegliwości fizyczne, ale nawet z nimi jesteśmy w stanie być progresywni w działaniu, o ile mamy zasoby w obszarze psychicznym, emocjonalnym i duchowym.
Człowiek jako całość – zdrowie fizyczne, psychiczne i emocjonalne
Człowiek jest całością, nie da się od siebie oddzielić poszczególnych jego części. Dziś już wiemy, że zarówno nasza historia, jak i przeżycia mają ogromny wpływ na nasz stan fizyczny, w tym też na choroby o różnym podłożu. Wiemy też, że nasz stan fizyczny – na który mają wpływ różne czynniki środowiskowe, zależne i niezależne od nas – przekłada się na nasze samopoczucie i stan emocjonalny. I w zależności jak wypełnione będą zasobami te 4 obszary: ciała, psychiki, emocji i ducha (poczucie własnej wartości), tak będziemy się czuć i funkcjonować. Możemy teraz – każdy sam ze sobą – zastanowić się przez chwilę czym jest dla mnie w ogóle zdrowie, jak chciałbym, aby ono wyglądało, jaki ma obraz, co tam się dzieje, jakie ma odcienie, co musiałoby się zadziać, abyśmy czuli się dobrze ze sobą i czuli się sprawczy.
Introspekcja i coaching w drodze do zdrowia
Czyli warto zrobić introspekcję. Do tego zachęca proces coachingowy – aby wejrzeć głębiej w to co jest dla nas jeszcze nieodkryte, niewidoczne. W ciągłym pędzie dnia codziennego nie jesteśmy w stanie zauważyć tego, czego naprawdę potrzebujemy, gubimy się w zaleceniach, w informacjach. To normalne, doba ma tylko 24 godziny, a my często ogarniamy „cały świat”. Od trudnych poranków, załatwiania, szukania pomocy, dodatkowych zajęć wspomagających, często sami jesteśmy w jakiś terapiach, a dodatkowo próbujemy gasić domowe pożary… Do tych wszystkich zadań i codziennych wyzwań potrzebna jest nam energia, wewnętrzny spokój, opanowanie, refleksja i poczucie własnej wartości, które jest w stanie zaopiekować wszystkie te obszary.
Choroba w rodzinie – wpływ na wszystkich jej członków
Nie ma znaczenia, kto w rodzinie choruje i jaka to choroba. Może to być tylko jedna osoba z całej rodziny, a i tak – tak naprawdę choruje cała rodzina. Jeśli chcemy mówić o zdrowiu, o wychodzeniu z jakiejś choroby, czy jak wolę mówić – o procesie zdrowienia – to jest w nim cała rodzina. I powinna być. Niezależnie od tego czy chodzi o dziecko czy o dorosłego – pomimo tego, że nasze działania są skupione na tej danej osobie – mają wpływ na całą rodzinę. Choroba jednej osoby ma wpływ na to jak pozostali członkowie rodziny postrzegają daną sytuację, jakie towarzyszą temu emocje, jak wygląda organizacja dnia, często zmienia się cała logistyka. Zmienia się też to, jak każdy z osobna się czuje i na ile się w tej sytuacji odnajduje. Każdy w inny sposób będzie niósł bagaż związany z chorobą członka rodziny lub swojej.
Potencjał rodziny i rozwój dziecka
W rodzinie, mówiąc o zdrowiu, mówimy również o współzależności – jesteśmy od siebie zależni. Dzięki temu się wzajemnie uzupełniamy i wspieramy, możemy sobie pomagać. Tylko trzeba to zauważyć i dbać o wzajemne relacje oraz komunikację między sobą. W tym zdrowieniu bardzo ważne jest odkrywanie potencjału rodziny, dążenie do tego, aby każdy coś z tym swoim indywidualnym potencjałem mógł zrobić i go wykorzystywał w życiu, np.:
- stworzyć dziecku odpowiednie warunki do rozwoju, do odkrywania jego talentów,
- zapewnić sobie odpowiednią regenerację, do dalszego tworzenia i wykorzystywania tego,
- co potrafię i mogę robić najlepiej.
Największe bariery w zmianie stylu życia
Dużym wyzwaniem dla rodziców jest wprowadzenie zmian w diecie przy wybiórczości pokarmowej dziecka. Niezależnie od decyzji w jaki sposób będą to robić, powinni pamiętać o swojej postawie: aby dziecko zawsze miało poczucie, że w całym procesie obecny jest rodzic, a nie tylko zalecenie. Z dziećmi warto rozmawiać – stosownym językiem do wieku dziecka – opowiadać o zdrowiu, ciele, o jego fizjologii – tak, aby je zaciekawić. Bez wytwarzania niepotrzebnego napięcia – dziecko wyczuje to napięcie od razu. Jeśli na co dzień dziecko słyszy w bezpośredni lub pośredni sposób informacje o chorobie, dodatkowo są one podszyte lękiem rodzica, to choćby ci rodzice korzystali z najlepszych metod leczenia i z wiedzy najwybitniejszych specjalistów, proces zdrowienia ich dziecka nie będzie efektywny. Tu właśnie chodzi o nas w całości.
W procesie coachingowym zadałabym tym rodzicom takie pytania:
- Kiedy słyszysz o wybiórczości pokarmowej swojego dziecka – jakie myśli Tobie przy tym towarzyszą?
- Gdy wybierzesz konkretne rozwiązanie, jakie będą towarzyszyć temu emocje?
- Co będzie czuło Twoje ciało, kiedy zrobisz daną rzecz inaczej niż zwykle?
- Co się stanie, gdy tego nie zrobisz?
I tak od pytania do pytania rozszerzamy perspektywę, aby to rodzic wybrał odpowiednie dla siebie rozwiązanie, bo ono zazwyczaj niesie prawdę i jest szyte na miarę możliwości tej rodziny w tym momencie.
Małe kroki w procesie zmiany stylu życia
Czasami lepiej się zatrzymać, zrobić krok do tyłu, niż zrezygnować z czegoś całkowicie. Starajmy się przez cały czas budować swoją sprawczość, a to oznacza, że nie musimy robić dzisiaj 100% tego co robią inni, możemy zrobić 100% tego na co mnie dzisiaj stać – cały czas będziemy w procesie zdrowienia. Powiem jeszcze na przekór, że to co nas najbardziej ogranicza w zmianie stylu życia to nieznajomość siebie. To, że my w ogóle nie jesteśmy ze sobą połączeni i jesteśmy nieświadomi wielu kwestii. Brakuje nam krytycznego myślenia, jesteśmy uwikłani w międzypokoleniowe schematy, poranieni. Nikt nas wcześniej nie nauczył jak z nich wychodzić. System opieki zdrowotnej nie działa, a są osoby, które widzą w nim wyrocznię.
Rozmowa z Małgorzatą Palą
Zapraszam nanagranie rozmowy z Małgorzatą na temat procesu zdrowienia – pełną refleksji, szczerości i praktycznego spojrzenia na to, jak naprawdę wygląda wprowadzanie zmian w codziennym życiu. To rozmowa, która daje przestrzeń do zatrzymania się i spojrzenia na zdrowie z szerszej perspektywy – bez presji, za to z dużą dawką refleksji i autentyczności. Jeśli jesteś w procesie zmiany, szukasz swojej drogi albo po prostu chcesz lepiej zrozumieć siebie i swoje potrzeby – ten materiał może być dla Ciebie naprawdę wartościowy.
Serdecznie zapraszam do odsłuchania!
Lęk przed zmianą – co nas blokuje przed wprowadzeniem zdrowych nawyków?
Po co mam coś zmieniać, jeżeli jest mi dobrze w tej bańce, w której jestem? To jest bezpieczne miejsce, bo nie muszę wiele robić, myśleć ani zastanawiać się. Być może wcześniejsze pokolenie nauczyło nas zajadać emocje, zamiast się z nimi spotykać. Czasami decyzja o zmianie będzie związana z lękiem: „bo może to nic nie da”, „może nie wiem jak to zrobić, żeby było dobrze dla mnie, a myślę, ciągle o tym jak wspaniale udało się komuś innemu”.
Mam na myśli perfekcjonizm, przekonania, granice, opór, z którym również pracuję na sesjach. Proces zdrowienia najlepiej zacząć od tego, czego potrzebujemy w danym momencie. Możemy pracować z każdym obszarem siebie na raz po trochu. Możemy też na początku skupić się tylko na obszarze fizycznym. Ale jeśli “resztę siebie” zostawiamy na później, skupiając się tylko i wyłącznie na naszym stanie fizycznym, jest ryzyko, że to co sobie wypracujemy fizycznie, częściowo stracimy, kiedy przyjdzie nam pracować z naszą psychiką czy emocjami, poczuciem własnej wartości. To jest związane na nowo z uciskiem, stresem i to wszystko ma również wpływ na pracę naszego układu pokarmowego i całe nasze ciało.
Od czego zacząć proces zdrowienia? Pierwsze kroki do zmiany
Bądźmy uważni na to co mówi nam serce i intuicja oraz na nasze refleksje na koniec dnia. Kiedy sama próbowałam zmienić sposób odżywiania w mojej rodzinie, sama natknęłam się na wyzwania. Po pierwsze moje przekonanie, czy ta zmiana coś nam da, czy będą efekty. A jak zastanawiałam się głębiej, chodziło również o mój brak odwagi do postawienia granicy oraz ocenę innych osób… Na drodze rozeznania spostrzegłam, że mam odpowiednią wiedzę, gromadzę ją już od 15 lat, czyli od momentu kiedy po raz pierwszy poważnie zachorowałam i byłam zdana tylko na siebie, bo większość osób z mojego otoczenia mówiła: jesteś przewrażliwiona, Twoje wyniki są okay, przecież już jesteś po operacji, porządki zrobione, po co jeszcze szukasz. No tak… szukałam, bo nie czułam się dobrze.
Czy trzeba zmieniać wszystko naraz? Jak wprowadzać zmiany krok po kroku
Podstawą jest wiedza. Jeżeli mam wiedzę, to tylko brak mojej pewności siebie w tym, co robię mógł mnie odciągać od mojego własnego sposobu na zdrowie. Skupiałam się też na tym czego nie mam, a nie na tym co mam i mogę. Często nie dajemy sobie przestrzeni, na to, że coś może nam nie wyjść, że coś zrobimy nie tak, wręcz boimy się popełnić jakiś błąd. Pamiętajmy, że jesteśmy cały czas w procesie, więc dowiadujemy się, testujemy, szukamy rozwiązań – jesteśmy w trakcie uczenia się, a ewentualny “błąd” jest tylko lekcją.
Kolejnym wyzwaniem były kwestie finansowe: czy podołamy i jak to zrobić, aby zmienić środowisko wokół siebie. Warto zrobić sobie research wydatków. Na co i ile pieniędzy wydajemy. Bywa, że trzeba z czegoś zrezygnować, ale to powinno wynikać zawsze z hierarchii naszych wartości, tego co jest dla nas ważne w danym momencie i czy jesteśmy gotowi na zmianę. Czytając książkę “6 prostych kroków do wyleczenia chorób autoimmunologicznych”; Palmer Kippoli, byłam załamana ilością rzeczy, które trzeba zrobić, aby być zdrowym. Myślę, że nigdy nie udałoby mi się osiągnąć tego, co autorka przekazała w tej książce, bo skupiałam się na tym czego nie mam i nie mogę. Jak to stwierdził mój mąż: „to w takim razie książka ma mylny tytuł, bo wcale nie jest tak prosto zrobić to, co zaleca”. Tak, ale pomyślałam: „jaką mam inną alternatywę?” Nasz system opieki zdrowotnej, który tylko zalecza objawy? Wiedziałam, że mi nie pomoże, więc krok po kroku zaczęłam zmieniać swoje otoczenie, od garnków, po wymianę środków chemicznych w domu, po zmianę sposobu przygotowywania potraw, aż po same produkty żywnościowe. To się nie stało w jednym czasie i jeszcze wiele zmian przede mną, ale cieszę się z tego, co już mam i co mi się udało! A to co mam zajęło mi jakieś 2 lata.
Brak wsparcia w rodzinie – jak komunikować się prosto i być zrozumianym
Ostatnim punktem jest brak wsparcia. Przez cały czas czułam, że jestem w tym procesie sama, że choć próbowałam edukować rodzinę, to nic to nie dawało. Jakby byli zamknięci na to, co mówię. W końcu dotarło do mnie, że druga strona może mieć, widzieć i myśleć inaczej niż ja, że może nie mieć talentów do odkrywania tego, co mi się udało odkryć i nawet, że ta wiedza może nie być komuś potrzebna. I ma do tego pełne prawo! Zamiast używania trudnych terminów, podsyłania skomplikowanych opracowań naukowych czy po prostu ciekawych wywiadów, zaczęłam mówić najprościej jak się da. Proste słowa, proste zwroty. I jeszcze coś: moja postawa, pewność siebie i poczucie własnej wartości, że ja wiem, co robię, mam wiedzę i nie muszę nikomu nic udowadniać. Bo nie o udowadnianie tu chodzi, tylko o prawdę i o siebie. Dopiero taka postawa spotkała się z uznaniem reszty. Docenili to mój mąż i dzieci. Choć mój mąż nie jest w pełni z nami na diecie, dostrzega już zalety zmian, które wprowadził, wspiera moje wybory, decyzje, dzieci i nam kibicuje. Dzieci czasem pytają: czemu tata nie zawsze je tak samo jak my, czemu on może, a my nie. Mówię im wtedy: tata nie jest jeszcze gotowy, dojrzewa do tego, uczy się, popatrzcie jak daleko jesteście już Wy 🙂
Mężczyzna w rodzinie najczęściej pełni rolę głowy rodziny, za każdym naszym „potrzebuję zrobić badanie”, „potrzebuję wymienić produkty, sprzęt…”, u niego rodzi się pytanie jak to zrobić, żeby na to mieć pieniądze. Mężczyźni często są zadaniowcami, chcą dobrze, ale czują się też obarczeni odpowiedzialnością. Zachęcam do tego, aby mówić sobie nawzajem o tym co czujemy, jakie mamy potrzeby i co nas boli – w atmosferze pokoju, a nie walki. Tak naprawdę w głębi serca nikt nie chce źle, a jak coś robi źle, to zazwyczaj dlatego, że jest zagubiony, poraniony i sam potrzebuje pomocy i wsparcia.
Artykuły, które mogą Cię zainteresować!
Warsztaty GAPS na Farmie Wola
Kiedy dziecko je inaczej – emocje w przedszkolu
Rolnictwo regeneratywne – jak zacząć własną uprawę zdrowej żywności?
Zapraszam Cię do wspólnej podróży!
Jeżeli szukasz holistycznego podejścia do zdrowia i kogoś, kto pomoże Ci w naturalny sposób przywrócić równowagę w Twoim organizmie, to znalazłeś się we właściwym miejscu!